|
Dobry dowcip, Humor, SMS-y, Opisy GG - strona 256 poprzednie<< >>następneTato, tato, dzik zaatakował babcię!! - woła Jasiu. - Jak sam zaatakował, to niech się sam broni - ze spokojem odpowiada tata.
Mąż do żony: - Kochanie mam dzisiaj zebranie i wrócę trochę później. - Znam te twoje zebrania, wrócisz rano kompletnie pijany i bez pieniędzy! - No wiesz kochanie, jak możesz tak myśleć? Godzina rano, pijany mąż stoi pod drzwiami i mówi: - No i wykrakała, cholera!!
- Kto z was wie, ile włosów na głowie ma człowiek? - pyta nauczyciel. Jasio podnosi rękę i mówi: - Ja wiem, proszę Pana, ale powiem tylko wtedy, jeżeli nie będzie więcej pytań. - Dobrze - zgadza się nauczyciel - Więc ile? - Dwieście pięćdziesiąt tysięcy - odpowiada Jasio - A skąd to wiesz? - Przepraszam, miało nie być więcej pytań.
Ksiądz, pop i rabin opowiadają, co każdy z nich robi z pieniędzmi zbieranymi na tacę. Ksiądz: - Ja rysuję kółko wielkości tacy i podrzucam pieniądze. Co spadnie do kółka, to dla Boga, a reszta dla mnie. Pop: - Ja rysuję kreskę i podrzucam pieniądze. Co spadnie na prawo to dla Boga, a to po lewej jest dla mnie. Rabin: - Ja tak samo podrzucam pieniądze do góry. Co Bóg złapie, to oczywiście jego!
Jedną z niewyjaśnionych tajemnic tego świata jest to w jaki sposób czekoladek może zmienić się w kilogramów nadwagi u kobiety.
Mała dziewczynka pisze list: - Kochany Święty Mikołaju! Jestem bardzo biedna, bardzo Cię proszę, przyślij mi na święta narty i sanki! Wsadziła list do koperty zaadresowanej "Do Świętego Mikołaja" Panie na poczcie komisyjnie otworzyły list, przeczytały, żal im się zrobiło dziewczynki, złożyły się ze swoich marnych pensyjek i wysłały jej sanki. Po miesiącu przychodzi odpowiedź od dziewczynki: - Kochany Święty Mikołaju, bardzo dziękuje Ci za sanki, wiem, że narty też mi wysłałeś, ale pewnie na poczcie ukradli!
W dawnych czasach ludzie spali na piecach bo nie mieli czym palić.
Spotyka się dwóch głuchych na moście: - Co, na ryby? - Nie, na ryby.... - Aha, myślałem, że na ryby! sylvie');
Blondynka pyta się na ulicy: - Przepraszam, która jest godzina? - Za piętnaście siódma - odpowiada zagadnięty mężczyzna. Na to blondynka: - Ja się nie pytam, która będzie za piętnaście minut tylko która jest teraz, baranie!!! olciafilipinka');
Zgwałcili blondynke - Może pani powiedziec coś o mężczyźnie który panią zgwałcił -pyta sędzia - Zalatywał wódką - A jakieś szczegóły? - Żubrówką
alex');
Czemu w Watykanie ludzie niegrają w bilarda? - Bo Papamobile balbinka');
W kawiarni Nowy Świat", przy ul. Nowy Świat w Warszawie spotyka się dwóch przyjaciół, opalonych i wypoczętych po urlopie, i wymieniają wrażenia ze swoich wakacyjnych wojaży: Spędziłem wspaniały urlop w Puszczy Augustowskiej mówi jeden z nich. A propos puszcza". Spotkałem wczoraj w tej samej kawiarni twoją żonę.
Na drodze z Koscieliska do Zakopanego stoi Baca i lapie okazje. Zatrzymuje sie jakies auto góral wyciaga ciupage i rzecze do kierowcy: - lonanizuj sie pan ! Oslupialy kierowca poslusznie acz niechetnie posluchal rozkazu bacy, gdy skonczyl uslyszal znów ta sama komende: - lonanizuj sie pan ! Coz ... wyboru wielkiego nie mial Nie mial tez wyboru gdy uslyszal kolejna komende: - lonanizuj sie pan ! Gdy skonczyl baca znów to samo: - lonanizuj sie pan ! Próbowal tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodzilo| glos bacy naglil jednak nieublaganie: - lonanizuj sie pan ! - lonanizuj sie PAN ! - lonanizuj sie pan ! I kiedy baca juz widzial ze kierowca nie da juz na prawde rady spokojnym glosem rzekl do stojacej obok gazdziny: - Siadaj Maryna pan Cie do Zakopanego zawiezie !
Memento Norris - Pamiętaj o Chucku.
Maybelline - może to jej urok, może to Chuck Norris.
NASA. Do dyrektora przybiega prtacownik -szefie, ruskie wysłali na księżyc swoich - poczekajmy, zobaczymy co z tego wyniknie po tygodniu przybiega ten sam pracownik -szefie, rusklie malują księżyc na czerwono -poczekajmy, zobaczymy co z tego wyniknie po miesiącu znowu biegnie pracownik - szefie, skończyli -dobrze, teraz wyślijcie naszych, niech napiszą coca-cola lotherien');
Dwie blondynki przeglądają kalendarz: - Zobacz! Jutro jest Maksymiliana. Znamy jakiegoś Maxa? - Tak, Ibuproma. liidzia');
Idzie facet, z imprezki, więc poszedł na skróty przez cmentarz, idzie tak sobie spokojnie, zamyślony, bo i miejsce do tego odpowiednie, nagle z mgły przed nim rozległ się dziwny odgłos, kolejny, coraz szybszy... uderzenia... gość przerażony, ale z lekka się opanował i ruszył do przodu... z mgły wyłoniła się postać starego dziadka z młotem w ręku, w drugiej dłoni było dłuto, dziadek kuł tablicę nagrobną... - Dziadku, ale żeś mnie wystraszył, prawie popuściłem, myślałem, że jakieś duchy! - mówi facet - Co Ty tu w ogóle robisz po północy?! - Ci głupcy - wycharkotał dziadek - pomylili moje imię! Petitka');
|