|
Dobry dowcip, Humor, SMS-y, Opisy GG - strona 546 poprzednie<< >>następnePo niezdanym egzaminie profesor zwraca się do studenta: - Wie pan co, dam Panu dobrą radę, z mózgiem jest jak z kobietami, czasami trzeba go wykorzystać.
Idzie dwóch policjantów przez park, a tam leży coś pod drzewem. Podchodzą, oglądają i jeden mówi do drugiego: - Wiesz co, awans mamy w kieszeni, to są pociski nuklearne. - To musimy jeden zabrać na komendę jako dowód, bo nam nie uwierzą - mówi drugi. - Głupi, przecież może nam wybuchnąć. Lepiej nie ruszaj! - Co się przejmujesz? Przecież mamy jeszcze jeden!
Podczas kłótni, żona żeby do żywego dopiec mężowi, mówi: - Jak umrzesz, natychmiast wyjdę za mąż! - No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczęście obcego człowieka?!
Mama śpiewa córeczce piosenkę na dobranoc. Śpiewa po raz , , , , , ,... Nagle córeczka pyta: - Mamo, kiedy przestaniesz śpiewać bo chcę już iść spać!
- Tato czy babcia na pewno jedzie tym pociągiem. - Nie gadaj tyle tylko rozkręcaj tory, strofuje ojciec.
Rekolekcje dla dzieci, ksiądz opowiada o chrzcie Chrystusa: - Miał odbyć się chrzest Pana Jezusa... Święty Jan już się przygotowywał do udzielenia chrztu, kiedy na niebie pojawił się taki mały biały punkt. Zbliżał się do ziemi coraz bardziej i bardziej i jak myślicie dzieci co to mogło być? Na to jeden mały chłopczyk powiedział do mikrofonu: - Adam Małysz.
Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, po współżyciu z mężem zawsze płaczę. Ponieważ był to bardzo rzadko spotykany przypadek, lekarz postanowił osobiscie sprawdzić w czym rzecz. Położyl babę, zgasił światło. Jeden numer, drugi... dziesiąty. - Oj, wiecej już nie moge... - Pan doktor to zupełnie jak mąż, buuu...
Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta. - Cześć. Kim jesteś? - Lesbijką... - Eeeeee... To znaczy? - Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z kobietą, jak idę do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o seksie z kobietą, jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam, to myślę o seksie z kobietą... A Ty, kim jesteś? - Jak tu przyszedłem to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, ze jestem lesbijką. Browarek');
Nauczycielskie teksty: - Czy ty na szóstej lekcji w środę już nie egzystujesz?
Parking przed Sejmem. Policjant podchodzi do mężczyzny, który zaparkował i poucza go: - Tu nie wolno parkować! - A to dlaczego? - Tu parkuja posłowie, senatorowie, ministrowie... - Ja się nie boję, mam autoalarm i blokadę kierownicy!
Hitler był najgroźniejszym z hitlerowców.
Jak się nazywa mały Turek? - Miniaturek
- Czemu w Wąchocku nie smierdi? - Bo ludzie nie wietrzą mieszkań. Karen');
Czym się różni cytryna od dziewczyny? - Cytrynę najpierw się rżnie, a potem wyciska, a dziewczynę odwrotnie. Kasiolda');
Proszę pani ja się w pani chyba zakochałem- mówi -letni jasiu przykro mi jasiu ale ja nie lubię dzieci ja też nie lubie niech się pani nie boi będziemy uważali aga');
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta: - Widzę, że nie pracujemy. - Nie pracujemy - potwierdza student. - Opieprzamy się... - mówi dalej policjant. - Ano, opieprzamy się - potwierdza student. - O! Studiujemy... - rzecze policjant. - Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.
Jedzie facet samochodem, włącza radio i słyszy: Uwaga! Proszę Państwa przerywamy audycję, aby podać ważny komunikat! W okolicach Warszawy wylądował statek spoza naszej planety, po pozostawieniu przybyszów odleciał. W razie napotkania UFO-nauty prosimy o zachowanie spokoju! Z obcymi można się porozumieć po polsku, tylko trzeba wolno mówić. Podajemy przybliżony opis przybyszów: mali, zieleni, łapy do samej ziemi. Po pewnym czasie facetowi zachciało się siusiu (w okolicach Piaseczna), więc zatrzymał się przy lasku. Włazi w krzaki i zdębiał - widzi coś - małe, zielone, łapy do samej ziemi. Wolno mówi: - Jestem kierowcą i jadę do Warszawy. - A ja jestem gajowy i sram!
Wchodzi pułkownik i widzi majora pochylonego nad papierzyskami. - Co piszecie majorze? - Dysertację? odpowiada zrywając się z krzesła major. - Acha! Interesujące. A na jaki temat? - Obieg wody w pisuarze. - Jakoś tak mało ciekawie brzmi. - A jak pan pułkownik by zaproponował? - Na przykład? Możliwości transportu dwuwodorotlenku w naczyniach o powierzchni słabo perforowanej? - Świetny tytuł panie pułkowniku ! - krzyczy uradowany major. - Tak zatytułuję tę rozprawę. Dziękuję za radę. Po wyjściu pułkownika major biegnie na piętro niżej do swojego przyjaciela kapitana, żeby pochwalić się nowymi ustaleniami i zastaje go tez coś piszącego. - Cześć co piszesz?? pyta. - Dysertację. - Ooo!! Na jaki temat? - Możliwość zastąpienia instrumentów muzycznych w kościele garnizonowym walorami głosowymi duchowieństwa. - Widzę, że odwiedził cię pułkownik? domyśla się major. - Tak, poradził mi zmienić tytuł mojej rozprawy naukowej. - A jak ten tytuł brzmiał wcześniej? - Po cholerę kapelanowi akordeon Sylwusia');
|